Minął ponad rok od chwili gdy kupiłem swoja pierwszą drukarkę 3D do domu. Zakup spowodował dziwne pytania wśród rodziny – po co mi takie coś w domu. Swoją drogą uzasadnione skoro zakup drukarki to nie mały koszt. Pojawiające się pytanie o cel takiego zakupu innych, zmusiło mnie to zastanowienia się czy czasem nie mają racji. Koniec końców kupiłem tą drukarkę – czy warto? Postaram się opisać moją przygodę z drukarką 3D i jak zacząć.

Na starcie ostrzegam 🙂 pisarz ze mnie żaden traktujcie to jak swoisty zlepek myśli – nie mam smykałki humanistycznej.

Ok wracamy do meritum…

Długo szukałem rozwiązania jak zaopatrzyć się w drukarkę jak najmniejszym kosztem – był pomysł aby samemu zbudować. Na filmach prezentowanych przez innych domorosłych konstruktorów wszystko wygląda tak prosto i łatwo. Niestety obawa, wydania niemałej kwoty na części a potem ryzyko uszkodzenia którejkolwiek mnie odstraszała. Postanowiłem kupić gotowy produkt.

Bardzo długo szukałem odpowiedniego produktu oraz źródła pozyskania 😉 co wierzcie mi nie jest sprawą oczywistą. Jak na amatora warto przewidzieć coś tak oczywistego jak gwarancja czy związana z tym druga sprawa to źródło zakupu.

Można wybrać sklep specjalistyczny – zapewni nam to wszystkie podstawowe warunki bezpieczeństwa jednak cena produktu znacząco przewyższa cenę internetową. Zakup bezpośrednio w chinach daje komfort ceny 🙂 jednak nie chciałbym się bawić w reklamacje czy naprawy serwisowe (w końcu nie jestem super specem elektroniki). Wybrałem opcje pośrednią i zakupiłem drukarkę przez Internet ale po stronie zachodniej 🙂 przyszła z Niemiec.

Wybrałem model: AnyCubic i3 Mega  i to był dobry model 🙂

źródło: https://img.staticbg.com

Co dostałem:
– dwa duże elementy do skręcenia (podstawa i ramię),
– zestaw kluczy,
– zestaw narzędzi podstawowych drukarza 3d 😉 – jak szpachelka, szczypce, dokładna pęseta,
– rolkę filamentu PLA (ja dostałem czarny),
– części zamienne – drugi ekstruder, stycznik graniczny,
– instrukcję,
– kartę sd z oprogramowaniem (które i tak pobierzemy z internetu).

Montaż drukarki jest bardzo prosty – wystarczy skręcić obie największe części razem i w sumie drukarka jest gotowa do druku. Warto się zapoznać z samą zasadą wydruku przeglądając czeluści internetu (jest tego sporo). Mi pierwszy wydruk nie wyszedł 🙂 ale druki tak!.

Od tamtej pory wydrukowałem masę przedmiotów i zabawek oraz części zamiennych do moich samochodów. Stary Opel którego plastiki już zaczynają pękać aż odżył jak dostał nowe uchwyty do osłony bagażnika, końcówki do osłon przeciwsłonecznych 🙂 kilka gałek i tak można wymienia. Tacie zaprojektowałem osłonę spustu do wiatrówki, dzieciakom wydrukowałem masę zabawek (w ramach nauki obsługi).

Zrobiłem także ostatnio duży projekt – drukowania wyszło przeszło na 100h ale sama frajda składania tego była ogromna – o tym opiszę w następnym poście.

Czy warto?

I tak i nie. Jeżeli nie masz smykałki osoby z nutką majsterkowicza – to nie warto. To nie jest drukowanie jak na papierze – wymaga to sporo czasu, cierpliwości, masę prób i błędów. Zrobienie jakiegoś elementu często niesie za sobą poświecenie się dużą ilością czasu aby np nauczyć sie projektowania CAD bądź darmowego oprogramowania online (np. Tinkercad) . Nadal wydruk nie jest dla szarego zjadacza chleba łatwy. Pomimo, że jest masa portali z gotowymi pomysłami (np. Thingverse).

Jednakże daje dużo frajdy – efekty są często zaskakujące, dzieciaki ucieszone… no i czasem jest problem z głowy gdy musimy zastąpić część której nie da się kupić w sklepie albo na szrocie 🙂

To są moje przemyślenia – czy warto kupić? Podejmijcie decyzję sami – nawet czytając od czasu do czasu moje wpisy z tym co mi się udaje wycisnąć z tej maszyny. Temat na pewno rozszerzę o materiały pomocne przy „pierwszym razie” 🙂 ale to w kolejnych wpisach.